Świadectwa

Historie osób,
którym pomogłem.

Każda z tych opowieści to inna droga - łączy je odwaga, by sięgnąć po pomoc i zaufać własnej duszy.

Witaj Robercie tak jak najbardziej opiszę historię mojego męża gdzie w czasie pandemii moj mąż Paweł ciężko zachorował na płuca.

Nie był to covid, choroba była poważniejsza zajęła całe płuca doszło do niewydolności oddechowej i bardzo to osłabiło serce. Mąż trafił na intensywną terapię , przebywał tam 9 dni. Był w śpiączce farmakologicznej, na 3 dobę w nocy i nad ranem doszło do zatrzymania akcji serca był reanimowany przeżył i wtedy lekarka powiedziała mi, że Mąż będzie roślinką że nie ma prawie pluc, że trzeba załatwić hospicjum bo będzie leżący wymagajacy stałej opieki.

Wtedy to moja córka Marta zadzwoniła do Roberta który zrobił oczyszczanie który widział aurę Męża i powiedział że oczyścił serce i płuca i nie widzi Męża po tamtej stronie, że będzie dobrze i wyzdrowieje i tak się stało. Mąż 3 dni po tym odzyskał świadomość parametry życiowe się poprawiły na 7 dzień juz siedziała na łóżku, a na 10 dzień opuścił intensywna terapię.

Dziś Mąż ma 76lat żyje oddycha płuca w pełni sprawne serce zdrowe. Jestem wdzięczna za uzdrowienie duszy i ciała.
ALICJA
Na Roberta natrafiłam rok przed tym, jak życie postawiło mnie na rozstaju dróg. Dziś czuję, że nie był to przypadek - raczej subtelne prowadzenie, które wtedy jeszcze nie było dla mnie w pełni zrozumiałe.

Pamiętam jego obecność i dobrą, spokojną energię. Wierzę, że dary, które posiada i które pochodzą z wyższego źródła, pozwalają mu wspierać ludzi dokładnie tam, gdzie tego najbardziej potrzebują - na poziomie emocjonalnym, energetycznym i duchowym.

Ja sama doświadczyłam głębokiej zmiany. Otrzymałam wsparcie, które pomogło mi uwolnić się od wewnętrznych blokad, odzyskać lekkość i ponownie poczuć równowagę w sobie. To doświadczenie było dla mnie bardzo realne i ważne.

Jestem za to z serca wdzięczna...
Syla
Roberta znalazłam 6 lat temu, kiedy byłam w ogromnym kryzysie - depresja, brak chęci do życia, myśli samobójcze i poczucie, że nie jestem w stanie ruszyć do przodu.

Już po pierwszej sesji poczułam, jakby ktoś zdjął ze mnie 10 ton ciężaru z ramion. Pojawiło się światełko w tunelu. Warto zaznaczyć, że wcześniej korzystałam z terapii i brałam leki, które niestety nie przynosiły poprawy. Z każdą kolejną sesją u Roberta było jednak coraz lepiej, aż w końcu odzyskałam siłę, by iść dalej.

Dzisiaj jestem zupełnie innym człowiekiem - szczęśliwym i świadomym siebie. Będę mu wdzięczna do końca życia - i jeden dzień dłużej.
Agnieszka
Są momenty w życiu, kiedy człowiek czuje, że dotarł do ściany. Problemy finansowe, zdrowotne, wewnętrzny chaos, zagubienie duchowe… dokładnie w takim miejscu się znalazłam.

I wtedy – pojawił się On. Robert. Jego obecność w moim życiu zmieniła wszystko.

Przeprowadził mnie przez proces oczyszczania duchowego i energetycznego, pomógł odciąć się od negatywnych wpływów i ludzi, którzy nieświadomie mnie obciążali. Otworzył przede mną zupełnie nowe spojrzenie na rzeczywistość.

Po tych doświadczeniach zaczęłam zauważać zmiany. Życie zaczęło się układać, jakby ktoś zdjął ze mnie niewidzialny ciężar.

Kilka lat temu mój ojczym trafił na OIOM. Jego stan był krytyczny – lekarze nie dawali mu praktycznie żadnych szans. Zwróciłam się wtedy do Roberta z prośbą o pomoc.

Stał się cud. Mój ojczym odzyskał przytomność. Jego powrót do zdrowia był szybki i niewytłumaczalny z medycznego punktu widzenia.

Podobna sytuacja wydarzyła się później z moim biologicznym ojcem. Przeszedł przez poważny obrzęk mózgu, dwa udary, skomplikowane operacje. Ponownie zwróciłam się do Roberta. I ponownie wydarzyło się coś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Dziś mój ojciec żyje.

Dlatego z całego serca wierzę, że to właśnie dzięki Robertowi – jego pracy, jego darowi – życie moje i moich bliskich zostało ocalone. Czuję ogromną wdzięczność. Za pomoc, za wsparcie, za światło w najciemniejszych momentach mojego życia.

Robert nie jest już tylko osobą, która pojawiła się w moim życiu w chwili kryzysu. Stał się moim największym przyjacielem. Za to – dziękuję z całego serca.
marta

Twój krok

Czy jesteś gotowy
na swoją drogę do równowagi?